niedziela, 19 lutego 2012

Stosownie - odcinek 16. + Konkurs

Czytanie idzie mi naprawdę jak po grudzie, ale czym się przejmować jak można wkleić zdjęcie kolejnych tytułów do przeczytania? Poprzedni stos został częściowo rozpracowany, a pozycje własne czatują wedle zasady "kocha to poczeka". W lutowym stosie brak jest pozycji własnych, odkładam pieniądze na dwie pozycje: "Basia i opiekunka" Zofii Staneckiej (tak, dla mnie i nie pożyczę) oraz "Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa" Arthura Conana Doyle'a (oczywiście drugie, poprawione wydanie).

A do tego czasu przyjdzie mi przeczytać, albo kilka razy pogłaskać, następujące książki:


Od góry:

1. "Misja Ambasadora", Trudi Canavan - pierwszy tom "Trylogii zdrajcy", kontynuacji "Trylogii Czarnego Maga", której zakończenie do dzisiaj mnie zachwyca. Pożyczone z bratowej półki - "Łotra" też tam nie brakuje. ^^
2. "Czarne koty i Prima Aprilis", Harry Oliver - złapałam się na tym, że czytam tylko powieści, kiedy zobaczyłam tę pozycję. Niby trwam w przekonaniu, że nie wierzę w przesądy, ale głupie nawyki zostały. (bibl.)
3. "Jego uczniowska mość", John Le Carre - po drugim seansie "Szpiega" w reżyserii Alfredsona postanowiłam przeczytać książkę Le Carre'go. W bibliotece nie mają "Druciarza, krawca, żołnierza, szpiega", więc wypożyczyłam nierozsypujący się egzemplarz (i jest tam Peter Guillam). (bibl.)
4. Juniper Berry i tajemnicze drzewo", M. P. Kozlowsky - doskonale pamiętam jak bałam się podczas czytania "Koraliny" Gaimana. Nie wymagam od tej książki tak dużo, ale liczę na podobne klimaty. (bibl.)
5. "W mocy ducha", Richelle Mead - przedostatni tom "Akademii wampirów", serii, która mnie zaskoczyła i wciągnęła. (bibl.)
6. "Mama Mu na rowerze i inne historie", Jujja i Tomas Wieslander - tak, książka dla dzieci, ale ostatnio rozkochałam się w skandynawskiej literaturze dziecięcej. Jeszcze te ilustracje. (bibl.)

Wspominałam coś o konkursie? Faktycznie, jest konkurs, ale na moim drugim blogu. Wystarczy, że klikniecie w obrazek (made by me):

 

Miłej niedzieli.

16 komentarze:

  1. na "Juniper Berry i tajemnicze drzewo" sam ostrzę sobie zęby - podobno bardzo fajna, i jest zdanie wielbicielki "Karoliny" : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie spotkałam się z negatywną recenzją i radośnie obciążyłam biblioteczne konto chrześnicy.^^

      Usuń
  2. Polecasz Szpiega i Koralinę? Jeśli bałaś się podczas lektury to wróży że książka jest dobra. Też bym chciała Księgę wszystkich dokonań... aczkolwiek dopiero zaczynam przygodę z książkowym Sherlockiem i to dość niefortunnie, bo nie mieli u mnie w bibliotece nic poza mniej popularnymi zbiorami opowiadań, akurat wybrałam ten o tytule "Tajemnica willi" i nie jest to żadna rewelacja, choć czyta się całkiem przyjemnie. Mam nadzieję, że kiedyś upoluję "Psa Baskerville'ów". Czekam na Twoją recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Koralina" jest moją ulubioną książką Gaimana, za te emocje. Bałam się jak dziecko, które ukradkiem ogląda horror w tajemnicy przed dorosłymi. Nie sądziłam, że mnie, osobie dorosłej, jeszcze będzie dane czuć taki czysty strach.

      "Szpieg" z kolei trudno polecić, jeśli nie zna się świata szpiegowskiego z książek Le Carre'a. Łatwo się pogubić, dopiero drugi seans pozwolił cieszyć się filmem.

      "Pies Baskerville'ów" się pisze, ale głupia weszłam na fb i porcje sherlockowych memów.^^

      Usuń
  3. Koralinę kocham.
    Co do Trylogii Zdrajcy, po lekturze Uczennicy maga, będącej prequelem Trylogii Czarnego Maga, dałam sobie spokój z kolejnymi książkami tej autorki.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Koralina" jest dla mnie genialna. :)

      Po "Uczennicę maga" nawet nie będę się fatygować - po recenzjach uznałam to za stratę czasu. Za to sprawa "Trylogii zdrajcy" kształtuje się zupełnie odmiennie.

      Usuń
  4. "Juniper Berry i tajemnicze drzewo" - czytałam kilka pozytywnych recenzji, więc zazdroszczę zdobyczy :)
    Pozostałe pozycje to raczej nie moja bajka ^^
    No i muszę w końcu dorwać "Koralinę" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Koralinę" warto przeczytać. Może ponownie wypożyczę, przeczytam i skreślę recenzję? W końcu co dobre warto promować, a ja to czytałam gdy raczkowałam w spisywaniu wrażeń książkowych.

      Usuń
  5. Canavan raczej Ci nie zazdroszczę, ale tych "Czarnych kotów..." to i owszem.;) A "Juniper..." mam w planach.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Czarne koty" mogą okazać się skarbnicą ciekawej wiedzy. Mam nadzieję, że środek będzie równie zachwycający jak okładka. A na "Juniper..." też przyjdzie kolej. *zaciera ręce*

      Usuń
  6. Śliczny stos! Miłego czytania wieczorami życzę. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miłego czytania tudzież głaskania książek :D

    OdpowiedzUsuń

Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy chamskich, rasistowskich itp. bez względu na to czy są podpisane czy anonimowe.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...