Czytanie idzie mi naprawdę jak po grudzie, ale czym się przejmować jak można wkleić zdjęcie kolejnych tytułów do przeczytania? Poprzedni stos został częściowo rozpracowany, a pozycje własne czatują wedle zasady "kocha to poczeka". W lutowym stosie brak jest pozycji własnych, odkładam pieniądze na dwie pozycje: "Basia i opiekunka" Zofii Staneckiej (tak, dla mnie i nie pożyczę) oraz "Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa" Arthura Conana Doyle'a (oczywiście drugie, poprawione wydanie).
A do tego czasu przyjdzie mi przeczytać, albo kilka razy pogłaskać, następujące książki:
Od góry:
1. "Misja Ambasadora", Trudi Canavan - pierwszy tom "Trylogii zdrajcy", kontynuacji "Trylogii Czarnego Maga", której zakończenie do dzisiaj mnie zachwyca. Pożyczone z bratowej półki - "Łotra" też tam nie brakuje. ^^
2. "Czarne koty i Prima Aprilis", Harry Oliver - złapałam się na tym, że czytam tylko powieści, kiedy zobaczyłam tę pozycję. Niby trwam w przekonaniu, że nie wierzę w przesądy, ale głupie nawyki zostały. (bibl.)
2. "Czarne koty i Prima Aprilis", Harry Oliver - złapałam się na tym, że czytam tylko powieści, kiedy zobaczyłam tę pozycję. Niby trwam w przekonaniu, że nie wierzę w przesądy, ale głupie nawyki zostały. (bibl.)
3. "Jego uczniowska mość", John Le Carre - po drugim seansie "Szpiega" w reżyserii Alfredsona postanowiłam przeczytać książkę Le Carre'go. W bibliotece nie mają "Druciarza, krawca, żołnierza, szpiega", więc wypożyczyłam nierozsypujący się egzemplarz (i jest tam Peter Guillam). (bibl.)
4. Juniper Berry i tajemnicze drzewo", M. P. Kozlowsky - doskonale pamiętam jak bałam się podczas czytania "Koraliny" Gaimana. Nie wymagam od tej książki tak dużo, ale liczę na podobne klimaty. (bibl.)
5. "W mocy ducha", Richelle Mead - przedostatni tom "Akademii wampirów", serii, która mnie zaskoczyła i wciągnęła. (bibl.)
6. "Mama Mu na rowerze i inne historie", Jujja i Tomas Wieslander - tak, książka dla dzieci, ale ostatnio rozkochałam się w skandynawskiej literaturze dziecięcej. Jeszcze te ilustracje. (bibl.)
Wspominałam coś o konkursie? Faktycznie, jest konkurs, ale na moim drugim blogu. Wystarczy, że klikniecie w obrazek (made by me):
Wspominałam coś o konkursie? Faktycznie, jest konkurs, ale na moim drugim blogu. Wystarczy, że klikniecie w obrazek (made by me):
Miłej niedzieli.

na "Juniper Berry i tajemnicze drzewo" sam ostrzę sobie zęby - podobno bardzo fajna, i jest zdanie wielbicielki "Karoliny" : )
OdpowiedzUsuńJeszcze nie spotkałam się z negatywną recenzją i radośnie obciążyłam biblioteczne konto chrześnicy.^^
UsuńPolecasz Szpiega i Koralinę? Jeśli bałaś się podczas lektury to wróży że książka jest dobra. Też bym chciała Księgę wszystkich dokonań... aczkolwiek dopiero zaczynam przygodę z książkowym Sherlockiem i to dość niefortunnie, bo nie mieli u mnie w bibliotece nic poza mniej popularnymi zbiorami opowiadań, akurat wybrałam ten o tytule "Tajemnica willi" i nie jest to żadna rewelacja, choć czyta się całkiem przyjemnie. Mam nadzieję, że kiedyś upoluję "Psa Baskerville'ów". Czekam na Twoją recenzję :)
OdpowiedzUsuń"Koralina" jest moją ulubioną książką Gaimana, za te emocje. Bałam się jak dziecko, które ukradkiem ogląda horror w tajemnicy przed dorosłymi. Nie sądziłam, że mnie, osobie dorosłej, jeszcze będzie dane czuć taki czysty strach.
Usuń"Szpieg" z kolei trudno polecić, jeśli nie zna się świata szpiegowskiego z książek Le Carre'a. Łatwo się pogubić, dopiero drugi seans pozwolił cieszyć się filmem.
"Pies Baskerville'ów" się pisze, ale głupia weszłam na fb i porcje sherlockowych memów.^^
Koralinę kocham.
OdpowiedzUsuńCo do Trylogii Zdrajcy, po lekturze Uczennicy maga, będącej prequelem Trylogii Czarnego Maga, dałam sobie spokój z kolejnymi książkami tej autorki.
Pozdrawiam.
"Koralina" jest dla mnie genialna. :)
UsuńPo "Uczennicę maga" nawet nie będę się fatygować - po recenzjach uznałam to za stratę czasu. Za to sprawa "Trylogii zdrajcy" kształtuje się zupełnie odmiennie.
"Juniper Berry i tajemnicze drzewo" - czytałam kilka pozytywnych recenzji, więc zazdroszczę zdobyczy :)
OdpowiedzUsuńPozostałe pozycje to raczej nie moja bajka ^^
No i muszę w końcu dorwać "Koralinę" :)
"Koralinę" warto przeczytać. Może ponownie wypożyczę, przeczytam i skreślę recenzję? W końcu co dobre warto promować, a ja to czytałam gdy raczkowałam w spisywaniu wrażeń książkowych.
UsuńCanavan raczej Ci nie zazdroszczę, ale tych "Czarnych kotów..." to i owszem.;) A "Juniper..." mam w planach.:)
OdpowiedzUsuń"Czarne koty" mogą okazać się skarbnicą ciekawej wiedzy. Mam nadzieję, że środek będzie równie zachwycający jak okładka. A na "Juniper..." też przyjdzie kolej. *zaciera ręce*
UsuńMiłego czytania! :)
OdpowiedzUsuńDziękuję. :)
UsuńŚliczny stos! Miłego czytania wieczorami życzę. :)
OdpowiedzUsuńDziękuję. :)
UsuńMiłego czytania tudzież głaskania książek :D
OdpowiedzUsuńDziękuję. :D
Usuń